W sklepiku nie mieli karmy dla psów ani świeżego mięsa. Co do karmy, to może i dobrze, duże złego słyszałam o tych wysokoprzetworzonych karmach, ale mięso by się przydało. Kupiłam "ludzkie" konserwy i dodawałam po trochu do zupy. Dodaję też żółtka jaja. Nie wszystkie psy je trawią, ale moje maleństwo tak. I bardzo je lubi. Dodaję też trochę oleju do zupy, na ładną sierść. Je za cztery maleńkie szpice i pięknieje w oczach. Ciągle karmię ją po trzy i cztery razy dziennie. Musi nadrobić czas głodówki.
Jutro zamierzam wstać rano i zdążyć na autobus, który z wioski odjeżdża do Miasta A. Muszę jej przywieźć trochę mięsa. Tylko jak je przechować? Z własnego wyboru nie mam lodówki ani zamrażarki. W piwniczce jest chłodno, ale jednak... Może zrobię mięso w słoikach, bez soli i innych szkodliwych dodatków? A potem będziemy się dzielić - ona troszkę, a ja resztę.
Fajny podział tego mięska ,to jedziesz dla siebie czy dla niej ??:-)
OdpowiedzUsuńJadłam za dwie, ha ha ha.
OdpowiedzUsuń